Łączna liczba wyświetleń

DIY nail polish shoes

Chciałam coś zrobić z moimi starymi sandałkami więc postanowiłam, że spróbuje wypróbowanego sposobu lakierowania butów za pomocą zwykłego lakieru do paznokci. Większość dziewczyn robiła najpierw bazę jaśniejszym lakierem, żeby nakładany potem odcień był intensywniejszy. Ja nie miałam białego lakieru a chcąc zaoszczędzić malowałam bez bazy, musiałam przez to zrobić więcej warstw żeby dobrze pokryło no i może faktycznie kolory troszkę się zmieniły :P. Więc w sumie nie zaoszczędziłam za bardzo. Wciąż jednak uważam, że było warto. Buty wyglądają weselej, a w tym sezonie wszystko co kolorowe jest modne.

Oto efekty przed:


Po pomalowaniu obcasa i pasków z przodu:
 Dodatkowy plus pozbycie się obtarć na obcasie :P




Polecam!


DIY bow/flowers earrings

Po ostatniej rundzie dookoła centrum handlowego byłam zszokowana ceną biżuterii. Za kolczyki w firmowych sklepach trzeba zapłacić nawet 22,90. Oczywiście myślę o biżuterii posrebrzanej. Być może szok cenowy przeżyłam tylko ja, ale ja potrafię za 15zł kupić srebrny pierścionek z oczkiem, a jeśli chodzi o "me gusta" to zdecydowanie za szybko nudzę się biżuterią żebym mogła pozwolić swojemu zakupoholizmowi się tak rozwinąć. Z tego stwierdzenia zrodził się pomysł na zrobienie własnej wersji tych modnych teraz bow or flower earrings. Poszłam do mojej świetnie zaopatrzonej pasmanterii i zakupiłam:


- 2 uchwyty do klipsów
- 4 karabińczyki i 4 podstawy do kolczyków na sztyfcie (wyglądają trochę jak szpilki "gwoździki")
- 4 różyczki i 2 kokardki

Za całość zapłaciłam ok 5-6 zł. Pasmanterię przyczepiłam do zapięć za pomocą niezawodnego kleju szewskiego. Wyszły urocze. Polecam!!


DIY lipstick

A teraz coś z czego nie jestem specjalnie dumna :D. Otóż obiecałam pisać tu o moich sukcesach oraz porażkach haha. Postanowiłam pobawić się w "małego chemika" jak to mnie nazwano i zmieszać pomadki. Innymi słowy zrobić DIY-owy recycling szminek bo jak wszystkie wiemy dużo szminki zostaje w pojemniczku i nie możemy jej nawet zużyć. Kiedyś robiłam to po swojemu tzn wykorzystałam stary bezbarwny błyszczyk i żeby mu nadać kolor wrzucałam do niego kawałek pomadki a on w trakcie użytkowania przybierał coraz intensywniejszy kolor szminki. Ostatnio jednak naoglądałam się filmików jak zrobić szminkę domowym sposobem. Oczywiście można w pojemniczku mieszać wazelinę i cienie do powiek lub zmieszać ulubione cienie z błyszczykiem to jeden ze sposobów. Ja wykorzystałam po prostu to co miałam i wyszło co wyszło :P. Wydawało się takie proste :P
Miałam następujące rzeczy:

- pomadkę ochronną Laura Conti - malina; uwielbiam ją daje naturalny lekki kolor z połyskiem i zapach, a kosztuje tylko 4,99 w Rossmannie;

- po lewej błyszczyk z Avonu jakaś starsza generacja (coś w stylu Glazewear Sparkle Lip Gloss) odcień czerwony powiem szczerze, że nie pamiętam nazwy;



- po prawej szminka Cynthia Rowley, kolor rose petals; 



- po lewej na powyższym zdjęciu szminka Oriflame Colour Attraction, kolor barely pink;
Daje kolor mniej więcej taki (po nałożeniu na nią błyszczyka, zdj. z czyjegoś bloga sorry za pożyczkę). Muszę przyznać, że o ile mój ulubiony tusz jest właśnie z Oriflame o tyle na tej pomadce się zawiodłam. Dla moich ust ma dziwną "piaskową" strukturę i jeśli nie mam dobrze nawilżonych warg to podkreśla każdą skórkę. Brak jej kremowej konsystencji. 

W każdym razie stwierdziłam, że pomadka z Avonu jest dobra, ale na wyczerpaniu, a pomadka z Oriflame nie nadaje się do użytku więc postanowiłam je zmiksować. Trzeba je najpierw stopić, a można tego dokonać np. w mikrofali jednak ja takowej nie posiadam więc zrobiłam to nad płomieniem świecy. Wydłubałam wszystko z pojemników po szminkach i zaczęłam topić resztki szminki Avon i połowę Oriflame oraz (co okazało się błędem) dodałam mały fragment pomadki ochronnej Laura Conti. Jak wszystko się stopiło i zmieszało przelałam to do pojemniczka po pomadce i włożyłam do zamrażarki aby stężało. 
Wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, że połowę wylałam przelewając do pojemniczka (nie miałam niestety sztywnej folii), a obecnie konsystencja szminki jest raczej za miękka (zapewne przez tą pomadkę ochronną). Przyznaję chemia nie była moim mocnym przedmiotem. No, ale używając pędzelka jak najbardziej nadaje się do użytku. Kolor jest matowy, trochę jaśniejszy niż pomadka z Avonu, wręcz taki neutralny dla mnie kolor, podobny do "zgaszonej róży". 

Drugą część pomadki Oriflame zmieszałam z czerwonym błyszczykiem i tu o dziwo bojąc się o zbyt rzadką konsystencję zastosowałam mały pojemniczek po kremie do twarzy. Jednak konsystencja tego jest jak na złość wcale nie miękka, wręcz za twarda na włożenie tam palca muszę pomadkę wydrapywać :P.
Tak więc sama siebie oszukałam na tym interesie, ale piszę to na przestrogę jakby ktoś miał podobne do mnie pomysły. Efekt końcowy wygląda tak:


Niestety zdjęcie nie oddaje właściwych odcieni, bo na tej focie wyglądają niemal identycznie. Sądziłam, że czerwony błyszczyk zostanie sporo rozjaśniony przez tą jasnoróżową pomadkę Oriflame ale niestety haha. W każdym razie zabawa była przednia, nie licząc wszystkiego obsmarowanego błyszczykiem :).

Polecam!!

DIY kolejne przeróbki biżuterii

Witam po raz kolejny w dzisiejszym odcinku pokażę co zrobiłam z prezentem urodzinowym od koleżanki :P. Otóż dała mi bardzo ładne koraliki turkusowe ale osobiście nie lubię jak mi coś dynda między biustem więc je przerobiłam. Teraz tworzą ładną pajęczynkę a element ze środka przerobiłam na wiszące kolczyki.


Drugi naszyjnik kupiłam za 6zł już kiedyś go pokazywałam pisząc notkę o kolczykach. Duże naszyjniki są teraz modne i chciałam zrobić z niego pajęczynkę. Niestety miałam w domu trochę za mało kółeczek i oczka się przekręcają ale i tak daje radę. :)
przed:


po:


Chwila pracy i klapcęgi ojca :D enjoy


DIY broszki broszki

Jeśli chodzi o odświeżanie starych torebek to ostatnio popadłam w prawdziwy zakupoholizm torebek z "sh".
Granatową średniej wielkości listonoszkę kupiłam za całe 2zł. Wyczyściłam ją, obcięłam za krótki pasek i zamieniłam go na dłuższy czarny doczepiany ( kolejny dobry powód by magazynować resztki ze starych akcesoriów). Do klamry na torebce przykleiłam dżety. Moim koleżankom przypadła do gustu :).



Innym razem za 7,5 zł zakupiłam brązową torebkę na krótkich uszach ona jednak wymagała więcej pracy. Nie wdając się w szczegóły, co zmieniłam? Na początek dodałam kółka na bokach żebym mogła przyczepić do niej długi pasek jak to teraz w modzie (pozostały z kolejnej nie używanej już torebki). Doczepiłam tez do niej plastikowe kółko ze starego szalika bo najwidoczniej na środku coś było i poprzednia właścicielka pozostawił po tym tylko dyndający uchwyt :). Efekt jest następujący. Torba mieszcząca A4 bardzo wygodna można ją nosić na ramię lub w ręku.



Inna torebka też za 2 zł z sh jest moją ulubioną małą torebką. Śliczna czarna lakierowana. A jako ozdobę dodałam do niej tanią broszkę, która ma cyrkonie i dodaje jej elegancji. :)




W ogóle dodawania broszek do torebek jest moim ulubionym sposobem na zmianę ich oblicza. Już kiedyś chyba o tym pisałam. Oto inny przykład. :)



To tez sposób na "drugie życie" dla broszki :). Zawsze można zrobić też coś swojego. 
Ja rozbroiłam stare klipsy mojej mamy i zrobiłam broszkę dodając tiul, koronkę, dżety i perełkę. 

Dodatkowo przyczepiłam dżety :).



Takie broszki dobrze też wyglądają na kapeluszach i opaskach.


Z drugą broszką mnie poniosło ze względu na panującą modę na pióra. :) Zakupiłam komplet 30 czarnych i 30 turkusowych piórek na allegro. Można je tez kupić w empiku ale są droższe. Przykleiłam je do kawałka filcu, dodałam też tiul i koralika na koniec. Przyklejanie piór nie jest łatwą czynnością, szczególnie, że jak ja coś kleje na szewski klej to jest go wszędzie pełno a pióra zostają na palcach, a ich resztki walają się po podłodze :). Na wierzch dodałam atłasową kokardkę i dżety. Broszka dobrze wyglądałaby na opasce szczególnie, że pióra wyginają się w łuk.



Na koniec jeszcze o jednej torebce, która w zasadzie została kupiona w Anglii w Body Shopie jako kosmetyczka, ale po doszyciu kółeczek (żeby przyczepić łańcuszek) została torebką. Szczególnie, że jej połyskujący materiał idealnie pasuje to moich obcasów :D.



Do zamka doczepiłam zawieszkę w kształcie torebeczki :).




Enjoy! :)


DIY new - old bag

Następnym moim celem malowania była stara torebka, znaleziona w szafie. Była koloru srebrnego i trochę zdarta więc postanowiłam ją odświeżyć. Błędem było malowanie na takiej ekoskórze pędzelkiem, bo trudno się potem pozbyć zacieków i kresek od włosków. Słyszałam, że lepiej jest nanosić farbę punktowo gąbeczką. Rada dla mnie na przyszłość ;]. W każdym razie torebeczkę pofarbowałam na złoto, zakupiłam w pasmanterii termo-naszywkę za 5zł i doszyłam kółeczka po bokach aby móc przyczepić do torebki stary złoty łańcuch. Tak więc torebka może być zarówno "do ręki" jak i na ramię. Jestem zadowolona z efektu.




Dobrą radą jest kupowanie gazet z tzw "dodatkami". Wcześniej nie myślałam, że moga być one takie przydatne. Kiedyś kupiłam gazetę z torebką wieczorową. Co prawda do torebki nie mieści się nic, bo choć jest szeroka to bardzo płaska, ale chyba o to chodzi w kopertówkach ;]. Kupiłam w pasmanterii aplikację z kwiatkami do przyszycia. Aplikacja kosztowała ok. 8zł ale efekt wart jest więcej. Wygląda na to, że byle jaka torebka z czasopisma zyskała nieco klasy :). Oto jak wyszło:






silvering and golding czyli DIY farbowanie i odświeżanie :)

Dawno mnie tu nie było. Czasu mało na pisanie, ale DIY jak najbardziej w toku. Pisałam już o moim użytkowaniu Srebrolu i Złotolu. Tak mi się to spodobało, że wciąż szukałam miejsca do farbowania :D.
Z moimi koturnami zakupionymi w CCC było to pewne ryzyko. Srebrol jest przeznaczony do skóry, ale buty są "zamszowe" mają drobne włoski. Początkowo byłam przerażona, bo farba nie chciała pokryć koloru. Jednak po paru warstwach wreszcie pokryło na srebrno i efekt jest dla mnie zachwycający. Uwielbiam te buty i gdyby nie fakt, że są dobijająco obcierające to bym w nich chodziła codziennie. Zawsze uważałam, że to nie buty dopasowują się do stopy lecz niestety moja stopa poddaje się i przybiera kształt buta :P. To działa chyba na zasadzie tych mini butków z Chin, które mają służyć deformacjom stóp aby nie rosły za duże.

W każdym razie pomalowałam koturn moich amarantowych butów i wyszło to tak:

Natomiast na kwiatku oraz z tyłu przyczepiłam termo-dżety. Dla tych nieobeznanych z pojęciem są to drobne cyrkonie, które pod wpływem ciepła przyczepiają się do materiału. Było z tym zabawy trochę. Musiałam uważać żeby nie przesadzić z żelazkiem bo bałam się, że but się stopi :P.




Buty zyskały oryginalny wygląd. Oczywiście malując Srebrolem trzeba pamiętać o dokładnym oklejeniu buta taśmą malarską (widziałam też, że niektórzy stosują dobrą taśmę przeźroczystą). Jak farba nam gdzieś skapnie to trudno ją potem usunąć :/. 



Szukaj na tym blogu